sobota, 15 października 2016

Rozdział 4 Lizzy Foster



Między dwójką osób w pomieszczeniu zapadła cisza i blondynka zaczęła przyglądać się swojemu nowemu koledze. Chociaż on nie wyglądał jak młodociany pedofil. Może była zbyt chamska dla takiego zielonowłosego dzieciaka. Ile on mógł mieć.. z piętnaście lat? Tyle to wampir.. równie dobrze może być od niej starszy o tysiąclecia. Sakuya była chyba bardziej rozemocjonowany niż dziecko dostające prezent na gwiazdkę. Więc to prawda… naprawdę istnieje kobieta wyglądająca jak brat wampira Mahiru. Berukia nie chciał go tutaj puścić. Nie ufał mu. Naprawdę ten różowowłosy kretyn myślał, że on wypuści ich jeńca? Ech pewnie dalej traktuje go jak dziecko, a wcale nie jest taki naiwny! Spojrzał kolejny raz na kobietę, która bluzgała sobie w myślach. Tego nauczyła się od swojej starszej siostry. W duszy przeklina ile może, a na twarzy ma uroczy uśmiech. Coś w stylu „ kurwo spłoń” a twarz niczym z reklamy Colgate. Już dawno by stąd spierdoliła, gdyby zacny chłopak nie postanowił sobie tutaj przyjść.
— Długo jesteś w Tokio?
Dziewczyna pokręciła przecząco głową. Przecież mówiła tamtym debilom, że jest tu przejazdem. Czy wszystkie wampiry w tym kraju są niedorozwinięte? Zielonowłosy usiadł obok niej wcale nie przerywając spojrzenia. Wampirzyca zaczęła się rumienić. Nie była przyzwyczajona do spojrzeń chłopców, a ten prawie ją nim zżerał.
— Nie mogę tu zostać.. musze uciekać — Watanuki podniósł zdziwiony brew do góry. Uciekać? No rozumie pewnie chodzi o Tsubakiego. Też by spierdalał, gdzie pieprz rośnie, gdyby ktoś się śmiał z byle gówna.
— Raczej musisz poczekać, aż ktoś po ciebie przyjdzie — Chłopak westchnął opierając się obok niej o ścianę. Wszyscy są już na swoich miejscach tylko on sobie ucina pogawędki z więźniem — skoro nie jesteś z Tokio.. to skąd?
— Ja? — Pomrugała parę razy. On tak na poważnie? Siedzi związana jak szynka na ubicie i jeszcze nie wiadomo, kiedy stąd wylezie. A ten się jej pyta skąd jest? Z KRAINY CZARÓW KURWA MAĆ! Dobra Inaba spokojnie.. Pamiętasz? Zielona łąka. Popierdalające króliczki i szczery uśmiech. Tak szczery, że powinna włożyć sobie kij do buzi by był szerszy — znikąd.. po prostu zwiewam po świecie z siostrą. Znaczy zwiedzam.
— Ach zwiewasz.. ciekawe — Nie lubił kłamców, ale dziewczyna nie wyglądała na to, że ma ochotę podzielić się prawdą. Kłamstwo z niej po prostu wypływało niczym magma. Ale co on ma zrobić? Nagle jej oczy rozbłysły jak u sroki.
— Tak chciałam sobie pozwiedzać miasto — Mruknęła pod nosem. Historia.. zabytki. Wszystko było dosłownie pod jej nosem. Planowała wyciągnąć Osakę wszędzie gdzie się da dopóki dziewczyna na wszystko zgadza. A teraz pewnie, gdy tylko się uwolnią będą wracać do Europy. — można tyle zabytków tutaj spotkać. Stroi i broni. Kiedyś zostanę aktorką!
— A..aktorką? — Zielonowłosy zachichotał pod nosem. Zabawne, wampir mający dziwnie przyziemne marzenia. Szkoda, że on też takich nie ma. Przyjemniej by mu się żyło zamiast oglądania codziennie masakr.
— Literatura jest genialna!
— Widzę, że oni nic ci nie wytłumaczyli?
— Raczej nie nazwałabym ich punktem informacyjnym. Lekarzami też nie skoro rozpoznanie płci jest dla nich problemem..
— Co szukasz w Japonii?
— W zasadzie przyjechałam tu tylko na koncert Lichta Todorokiego — Mina chłopaka zrzedła na te słowa. Czyli jednak znają się z czarnowłosym? — namówiłam na przyjazd moją siostrę, znaczy postawiłam ją przed faktem dokonanym.
Ubawiona pokazała język jakby wspomnienie spowodowała u niej pozytywne odczucia. Tak siostra na pewno po nią przyjdzie i tamci będą błagać o szybką śmierć. Wściekła Osaka to niebezpieczna Osaka. Po czym oczy zalśniły się mocniejszą czerwienią.
— Muzyką też się interesuje, ale osobiście bardziej jej słucham niż gram.
— Chciała bym się kiedyś nauczyć grać na gitarze.. — Pokręciła niezadowolona głową — na pewno by mi szło lepiej gdybyśmy spędziły więcej czasu w jednym miejscu..
— To czemu nie zostaniecie? — Zaczęła mu się podobać rozmowa z tą blondynką. W pewnej mierze przypominała mu Shirotę. Tylko z tamtym nastolatkiem jak rozmawiał zapominał, że jest… no właśnie…
— Nie możemy — Jaki ten chłopak jest ciekawski. Jak nic mógłby pracować w gazecie.
— No tak.. zwiedzacie — Zaśmiał się posyłając dziewczynie ironiczny uśmieszek. Najlepsze kłamstwa są takie, które i tak widać na pierwszy rzut oka. Nawet zaczął się zastanawiać czy ona tak kłamie nieświadomie czy robi to specjalnie by zrozumiał, że to jest kłamstwo? A zresztą jeżdżąc po świecie na pewno spotykają tysiące fajnych rzeczy, a ta by chciała usiąść i napieprzać w gitarę. Czasami kobiety mają dziwne marzenia..
— Nie śmiej się ze mnie dobra? — Sakuya musiał przyznać, że zabawnie wyglądała gdy się złościła. Tak uroczo jej się marszczył nosek. Pokazał jej język i oparł się o ścianę.
— Przypominasz mi Mahiru — Spojrzała w jego stronę. Dobrze usłyszała Mahiru…?
— Mahiru..?
— Tak mój kolega z byłej szkoły — Uśmiechnął się smutno. Chciałby jeszcze chociaż rok spędzić z nimi wszystkimi, a ten leniwy wampir wszystko zepsuł. Miał cichą nadzieję, że jednak nie znają się z dziewczyną inaczej może wpaść w ich pułapkę. A nie miał ochoty robić krzywdy nastolatkowi. Prędzej sam zginie — Mahiru Shirota.
— Aaa o nim mówisz — Także oparła się o ścianę. Trochę nie było jej wygodnie z tymi sznurami, ale co mogła na to poradzić? Miała tylko cichą nadzieję, że jeśli pojawi się Osaka nie będzie tutaj darmowego wyburzania. Powinny założyć firmę wyburzającą „ Wampirzy grzmot — wyburzamy ekspresowo” Tak…. Jeśli zostaną gdzieś na stałe pomyśli nad tym. — widziałam go z gościem co wygląda jak moja siostra.
— Czyli jednak coś was łączy… zaraz wyglądający jak twoja siostra?
— Nic mnie z nimi nie łączy. Widziałam gości pierwszy raz w życiu — No tak.. zawsze patrzą po łebkach. Faceci.. Co oni się tak do nich dosrali — omińmy temat mojej siostry, dobrze?
— Zaraz chcesz powiedzieć, że twoja siostra wygląda jak ….
— Omińmy ten temat! — Burknęła głośniej. Już jej wystarczyło jak się nią zachwycali. Lepiej by na Raimei też łap nie położyli. Jeden problem im wystarczy. — do tego jak weszłam do Sali nawalanka. Po całej Sali walały się ciała tak się skończył koncert. I jak mniemam były to byty tego waszego czarnowłosego śmieszka?
Lubiła czytać kryminały zwłaszcza o Sherlocku Holmesie. Chociaż po tym zaczyna jej głowa pracować o na pełnych obrotach, a teraz jak tylko skończy pogawędkę z tym miłym kolegą daje stąd nogę nawet na Antarktydę.
— Zgadłaś — Uśmiechnął się szeroko przez co twarz Inaby zrobiła się lekko czerwona. Niektórzy faceci mają chyba wrodzony urok osobisty i wystarczy, że się uśmiechnął to od razu wpadasz. — a skoro już weszliśmy na ten grunt to może ci wytłumaczyć co tu robisz?
— Byłabym bardzo rada.
— Jak już wiesz przypominasz Servampa Chciwości — Przypominam? Dziecko ja nim jestem! Może nie do końca tą męską amebą, ale jestem tą silniejszą damską! Jajniki rządzą! — miał być porwany tamten chłopak, ale jak widziałaś Shamrock nie widzi na jedno oko.. Do tego jest tak tępy, że pomylił cię z facetem.
Po czym spojrzał na jej koszulkę, gdzie jak wół było widać, że ma cycki. No cóż może ten dziki pirat myśli, że Lawless stał się transwestytą? Zrozum facetów, a twój mózg wybuchnie.
— Piraci to ogólnie debile..
— Pirat?
— No nie mów, że on ci go nie przypomina..
Zielonowłosy pierw ją obserwował po czym wybuchł głośnym śmiechem. Dziewczyna była naprawdę zabawna i nawet wcześniej na to nie wpadł. Nazywanie go Jackiem Sparrowem będzie dość ciekawą wizją. Wstał szybko z siedzenia zdając sobie sprawę, że odrobinę się zasiedział i plan może już wchodzić w życie za jego plecami.
— Muszę iść — Kolejny raz zobaczyła ten smutny cień uśmiechu na jego twarzy. Może jak stąd zwieje powinna go zabrać ze sobą? Jej siostra na pewno nie będzie miała nic przeciwko. — bardzo miło mi się z tobą rozmawiało może się jeszcze kiedyś spotkamy. Jestem… Sakuya Watanuki.
— Yuki Inaba — Kącik jej ust uniósł się do góry. Oj na pewno się spotkają. W to może być pewien. Czas się szykować do ucieczki. Zielonowłosy pomachał jej jeszcze na odchodne puszczając oczko i wybiegł z pomieszczenia. Servamp opuściła liny i uśmiechnęła się sama do siebie. Skoro przybędą posiłki zawsze może ich trochę nastraszyć. W końcu jest w tym dobra. Wyciągnęła dłoń przed siebie w której uformował się mikrofon i przyłożyła go do ust — PROSZĘ PAŃSTWA! CZAS ZACZĄĆ SHOW!

~~*~~

Kranz stał właśnie przed recepcją rozmawiając z jakąś babą. Raimei niezadowolona stała kawałek dalej z kartą, którą zabrała Misono. Mahiru westchnął niezbyt zadowolony z rozwoju sytuacji. Mieli tam wysłać fioletowowłosego, a tak to on, Kuro i Osaka będą jechać windą. Kiedy tylko chłopak i Servampy weszli do maszyny dziewczyna poprawiła włosy mrucząc do siebie. Na cholerę kazali jej założyć te pieprzoną perukę jak i tak nikt jej nie zna?!
— Raz kozia śmierć — Mruknęła do siebie przez co dwójka chłopców na nią spojrzała. Jak można do siebie samego mówić?
Alicein za to siedział na zewnątrz w razie, gdyby zrobiło się gorąco w budynku. Ta baba grała mu na nerwach, ale z drugiej strony miała rację. Na pewno mają większe szanse niż on z Lily’m.
— Ale wy jesteście upierdliwi — Wampir spojrzał na dziewczynę, która nie wiadomo czy była wkurwiona czy podekscytowana. Chyba, że jedno i drugie.
— Dla ciebie wszystko jest upierdliwe leniwy kocie — Shirota pokręcił niezadowolony głową. Co za leniwe kocisko i tak jak jego Servamp patrzył na jedyną kobietę w ich składzie.
— Dokładnie białowłosy leniu…
— Chociaż jestem uroczy i puszysty.. wszystkie laski na to lecą.
— No co ty nie powiesz? — Odwróciła się w jego stronę i ze złośliwym uśmiechem przysunęła się do niego przejeżdżając palcem wskazującym po jego ustach — tylko czy na pewno wszystkie..?
Wampir zrobił się koloru loga koszulki swojego Eve. A brązowowłosego przeszedł dreszcz nawet zrobiło mu się odrobinę żal Servampa, bo sam w takiej sytuacji pewnie zapadł by się pod ziemię. Niebieskowłosa odsunęła się chichocząc pod nosem i spojrzała na numer piętra.
— Spokojnie znajdę siostrę i się wynosimy — Muszą zniknąć zanim C3 dowie się, że są w tym mieście.
— Ale dlaczego? — Kuro zamienił się w kota siadając na ramieniu swojego Pana także wpatrując w dziewczynę i mógłby przysiąc, że Osaka zadrżała.
— Po prostu sprawiamy więcej problemów niż sądzicie — Uśmiechnęła się krzywo.
Winda zapiszczała powiadamiając swoich pasażerów, że zatrzymała się na czterdziestym piętrze. Raimei uśmiechnęła się pokazując swoje kły. Za to dwójka chłopców wyjrzała za nią nieśmiało.
— Niech zacznie się impreza!

~~*~~

Inaba szła nucąc sobie pod nosem. Jak już wychodziła czuła się dziwnie. Nie piła dawno krwi i strasznie paliło ją w gardle. Powinna poczekać na swoją siostrę, ale słysząc przyjemny dźwięk płynącej w kimś hemoglobiny ruszyła za jej rytmem. Była głodna. Cholernie głodna i nic jej nie zatrzyma. Jeśli ktokolwiek wejdzie jej w drogę po prostu spotka się z tamtym światem. Wyjrzała zza rogu widząc jakiegoś portiera niosącego dokumenty pewnie dla szefa.
— Idealnie — W ciemności kły Yuki zaświeciły się złowieszczo. Po co ma się przemęczać jak jedzenie samo do niej przychodzi?
— Co panienka tutaj robi — Mężczyzna zatrzymał się przyglądając kobiecie — jest pani kimś z nowej służby?
Zdążył zrobić tylko krok i to było ostatnią rzeczą jaką zobaczył. Blondynka pojawiła się za nim wbijając kły w jego szyje. Gr AB całkiem ją lubiła. W sumie w smaku była lekka rdzawa, ale dawała przyjemne uczucie dla przełyku. Ciało opadło z hukiem na ziemię za to Chciwość oblizała resztki ze swoich ust. W pewnej chwili złapała się za głowę zdając sobie sprawę z tego co zrobiła. Wrzasnęła przerażona jak zobaczyła swoje u bazgrane we krwi ubranie. Osaka ją zatłucze, że nad sobą nie panuje to już pewne.
— INABA WYTŁUMACZYSZ MI CO TY ODPIERDALASZ ?! — Poznając głos wampirzyca wyprostowała się jak struna i poczuła jak po jej czole zaczęły spływać krople potu. Spodziewała się swojej siostry, ale nie niej… To już koniec..
Bardzo powoli odwróciła przerażona głowę widząc pierw rude kłaki, które poznałaby nawet w piekle. Wściekłe zielone oczy błyszczały niczym zaplamione ogniem z nad okularów. Jej laboratoryjny strój idealnie opinał się na ciele pokazując tylko same plusy figury jedynie co nie pasowało do tej kobiety to wielki kij bejsbolowy, który ściskała w dłoni.
— No to mam przejebane..
Przed Yuki stała jej wściekła stworzycielka Lizzy Foster we własnej osobie.


niedziela, 18 września 2016

Rozdział 3 Przygotowania do wojny

             



   Tetsu Sendagaya był wysokim dobrze zbudowanym blondwłosym nastolatkiem do tego najmłodszym z całej grupy. Nikt by nie powiedział, że chłopak dopiero co chodzi do gimnazjum. Jest także Eve Servampa Pychy — Hugh’a. Najniższego i najkompetentniejszego wampira z całej zgrai.
— Hughowi najszybciej to pójdzie — Oparł się o framugę patrząc jak jego wampir już wystukuje numer na swoim telefonie.
— A myślisz, że do kogo mówisz? Jam jest wielki Hugh The Dark Algernon III!
Że jaki Hugh? Hugh The Dark Agamon? W sumie to Japonia czego ona się dziwi.. Musiała przyznać, że jak na takiego małego wypierdka Servamp miał tak wielkie ego iż nawet jego Pan jest przy nim niziutki. Podczas, gdy reszta rozprawiała nad przemądrzaniem się niskiego wampira to żeńskie Lenistwo patrzyło tępo w okno zamyślając się. Oni nie wiedzą i nie mogą się dowiedzieć co się wydarzyło w siedzibie C3 oraz ważniejsze co z tym wszystkim mają one wspólnego. Stop! Miała o tym więcej nie myśleć! Foster ich zamorduje jak się dowie, że Inaba dała się złapać grupie wariatów albo co gorsza .. zamorduje ją, bo nie dopilnowała siostry. Nie zauważyła, ale Kuro cały czas się jej przyglądał z wymalowanym na twarzy zainteresowaniem. On chyba jako jedyny doskonale wiedział, że coś innego jest na rzeczy. Musi jak najszybciej wyciągnąć Chciwość zanim kolejna lawina wydarzeń przygniecie jej biedną głowę. Dzieci mroku mają nieśmiertelne życie.. Ale z jaką kurwa cenę..
— Załatwione! — Spojrzała pół zamglonym wzrokiem na Oldchild — wszystko w porządku panienko?
— Emm… tak, tak! Przepraszam zamyśliłam się — Podrapała się po głowie zakłopotana. Nie miała ochoty mieszać w kłopoty grupy dzieciaków, ale nie miała zbyt dużego wyboru. Tym bardziej, że to wina tego blondwłosego kmiota.
— Chłopcy pójdą na przeszpiegi — Czarnowłosy wampir z uśmiechem wypowiadał się o swoich podwładnych, za to Misono podejrzanie mrużył oczy. Z tym Servampem coś było nie tak.. Nawet po tym leniu widać, że zainteresował się wampirzycą. Musi być coś na rzeczy.

~~*~~
W między czasie w Tokyo World Tree

— Przepraszam jeszcze raz paniczu — Shamrock dalej nie potrafił sobie wybaczyć pomyłki, którą haniebnie popełnił. Jak zamiast mężczyzny mógł porwać kobietę? — ale jestem pewien, że przybędą po nią!
— Uważasz, że się znają? — Nastolatek w białym dresie zeskoczył z okna przyglądając się swojemu towarzyszowi. Przeczesał swoje zielone włosy z niezadowoloną miną. Nie chciał by Shirota się tutaj pojawiał i tak brązowowłosy ma za dużo problemów, jeśli chodzi o tą leniwą łajzę.
— Była na koncercie Pana Chciwości. Musza się znać.
— Z tego co mówiła nasza urocza blondynka jest w tym kraju raptem klika godzin — Tsubaki z uśmiechem delektował się obiadem na który i tak miał mało czasu zważywszy na jego plan — wątpię by między nimi była jakaś więź, ale podejrzewam, że jej towarzyszka będzie chciała odzyskać zgubę.
Miał plan. Idealny plan. Może ta kobieta, która z nią szła była jej stworzycielem? Wtedy dowiedziałby się skąd wzięła się dodatkowa Chciwość. Jaka wielka szkoda, że Shamrock nie przyjrzał się drugiej z nich. Kolejny z wampirów mający wymalowany szalony uśmiech na twarzy skakał po pokoju jak małpa na drucie. Jego nieskazitelnie biały garnitur zgrywał się z różowymi włosami oraz prążkowatym krawatem. Był jednym z głównych doradców Melancholi i jego najlepszym przyjacielem — Berukia.
— Tsubakyun! Zastawmy pułapkę! — Okulary złowrogo zamigotały, gdy wyciągnął jeden z mieczy. Kochał psocić. Tsubaki odwzajemnił uśmiech swojego podwładnego. Tak, ten wampir wie co jest najlepsze by poprawić jego znudzony humor. Szykuje się pracowity dzień.

~~*~~

Dach na przeciwko Tokyo World Tree
— Patrzcie ktoś idzie! — Blondwłosy wampir z ekscytacją przyciągał lornetkę do oczu.
Reszta z czwórki także podskoczyła do końca budynku wlepiając wzrok w stronę wyjścia z hotelu. Wampiry były oczywiście subklasami Hugh’a, którym przypadło bycie śledzącymi. Nie mieli zbytniej chęci tego robić, ale że uwielbiali swojego szefa to każdy na to przystał. Bo jaki inny szef by się ekscytował ich związkami?
— Ech.. to ta modelka z magazynu — Zielonowłosy pokręcił zniesmaczony głową. Mieli inne rzeczy do roboty niż podglądanie jakiś babsztylów.
— Moim zdaniem jest bardzo ładna! — Trzeci miał różowe jasne włosy i wyglądem przypominał małego aniołka.
— Ale mogłaby schudnąć tu i ówdzie — Ostatni białowłosy ze znudzeniem obserwował jak dziewczyna porusza się do samochodu.
— MIELŚMY PATRZEĆ NA CO INNEGO!
— WYPCHAJ SIĘ!
— ONA JEST ŁADNA!
— NIE!
— TAK!
Krwiopijcy kłócili się między sobą rzucając co nowe obelgi i pewnie gdyby to trwało dalej wreszcie ściągnęliby na siebie uwagę śledzonych. Usłyszeli za sobą lekki trzask i każde dostało po głowie prawie upuszczając lornetki za budynek.
— Za co?
— Czy wy żeście do końca poszaleli? — Syk Osaki spowodował, że wszystkie wampiry zjechały siadając pod końcem budynku — chcecie by ktoś was zobaczył czy jak?
— Przepraszamy… — Spuścili głowy jak zganione psy.
Raimei co ty tam robisz?! — Głos Mahiru odezwał się w krótkofalówce — przecież poszłaś tylko do sklepu przecznice dalej!
— Nie było tego proszku co chciałeś to poszłam dalej…


~~*~~

Hotel był jednym z większych kompleksów w Japonii, bo posiadał aż 44 piętra! Twarz wampirzycy zbladła jak spojrzała w górę. Z innego budynku wyglądało to o niebo lepiej i jak teraz o tym myśli to jutro będzie miała zakwasy. Jak ona nie lubi się przemęczać..
Sprawa wyglądała następująco Yuki była trzymana na samym dole o czym nikt nie wiedział. Wszyscy myśleli, że wampirzyca pojawi się na górze za to Tsubaki ruszył w miejsce, które dostał w sms’ie. Dziwna sprawa. Jakim cudem, ktoś uprowadził Lilaca i on dostał wiadomość dopiero teraz? Jeśli ta tajemnicza kobieta mu ucieknie to chyba zniszczy pół Tokyo, by je dorwać. Poinstruował swoje podklasy jak mają się zachować i każdy przygotował się na swoich stanowiskach. No prawie każdy..
— Tsubakyun! Myślisz, że to wypali? — Berukia wyglądał znudzony przez okno. Chciał się już zacząć bawić z nowym wrogiem.
— Mała zasadzka na pewno jej się spodoba — Złowrogi uśmiech wampira spowodował zadowolenie na twarzy drugiego.
— Bardzo dobry humor macie — Sakuya nie był ani trochę przekonany co do tego planu. Nie widział jeszcze jeńca i tym bardziej tej tajemniczej drugiej kobiety. Może ona wcale nie jest taka biedna i bezbronna?
— Szoruj na swoją pozycję młody.. — Czerwone oczy Beruki spojrzały w jego stronę. Jak te dzieciaki są upierdliwe w tych czasach.
W międzyczasie, gdzieś w Tokyo głęboko pod ziemią ukryta jest specjalna organizacja zwana C3. Zajmują się oni nadzorem koegzystencji ludzkiej z wampirami starając się by ludzie nie dowiedzieli się o istnieniu ludzi mroku. To właśnie stąd zniknęły obydwie bohaterki unikając tego miejsca jak ognia. Nasuwa się pytanie… Czy one były tylko dwie? Czy istnieje więcej magicznych istot stworzonych przez Pannę Foster?
— Zaraz… chcesz mi powiedzieć, że nasze cele pojawiły się w Tokyo?! — Brązowowłosy wrzeszczał na kobietę, która nic sobie nie robiła z tej sceny. Shuhei Tsuyuki pseudonim „Loki” zawsze był nerwowym człowiekiem i spokojnie można było go zaliczyć do kobiet z okresem. Chłopak mimo swoich dwudziestu dwóch lat wygląda bardzo młodo i spokojnie może robić za licealistę.
— Mówię ci to na pewno one..
— I ja bym o tym nie wiedział? Bzdury…
Zatrzymał się w wejściu, gdy na ekranie zobaczył to co wcześniej by niedowierzał. To była Osaka! Podszedł do ekranu prawie przyciskając nos do ekranu. Wampirzyca szła z dwoma wielkimi siatami zakupów wyraźnie czymś poruszona. Idzie sama? A gdzie jej siostra? Przecież ta dwójka się ze sobą nie rozstaje właściwie nawet na krok! W głowie chłopaka pojawił się genialny plan jak dorwać niesforne wampir. Jest niemal pewny, że jeśli ona tutaj jest to Inaba także, gdzieś tutaj się szwenda.
— Cudownie! — Klasnął uśmiechnięty w dłonie — wreszcie Black Rose się przyda!
Kobieta popatrzyła na swojego towarzysza nie będąc pewna jego planu. Powinni pozwolić by tamta dwójka dowiedziała się o tym, że przetrzymują Melancholię? Black Rose była najmłodszą i zarazem jednym z najsilniejszych Servampów — Servamp Melancholi. Dziewczynka była ofiarą jednej z wojen domowych i właśnie Lizzy się nią zajęła. A obydwa jej pierwsze Servampy zajęły się dzieciakiem niczym najmłodszą siostrą, więc ma z nimi największą więź. Na pewno nie pozwolą by mała dalej była ofiarą eksperymentów.
— Wyślę w pogoń za nimi wygłodniałe psy — Mówił bardziej do siebie niż do towarzyszki.
Wygłodniałe Psy to byli jedni z najlepszych żołnierzy organizacji na której czele stał Tsurugi Kamiya. Chłopak miał dość specyficzny charakter jak nie skrzywiony, ale na pewno ucieszy się na dodatkową kasę. Był czarnowłosym dwudziestosześciolatkiem o złotych oczach i specjalizował się w niciach. Posiadał także dwóch towarzyszy: Yumikage Tsukimitsu był równolatkiem dowódcy o blondwłosach, które wiązał w kucyk używał broni palnej. Junichirou Kurumamori także był w takim samym wieku jak dwójka mężczyzn z jego grupy i miał krótkie brązowe włosy, a twarz skrywał za okularami. Używał broni białej. W trójkę tworzyli grupę wygłodniałych psów, które polowały na wampiry w Tokyo. Jak nic z przyjemnością zapolują na Servampy.
— A co z nimi później?
— Jak to co? Wyślemy ich na badania — Uśmiechnął się jakby to był normalny tryb. Niech Foster nie myśli, że jej twory mogą sobie żyć jak zwykli ludzie. Nie dopóki C3 jest na posterunku.


~~*~~
Yuki siedziała dalej w piwnicy wzdychając sama do siebie. Gdzie ona wylądowała? Powinna sama wyjść, a nie liczyć na pomoc siostry. Pewnie Osaka jest wściekła… Jeśli wysadzi ten budynek na pewno się tym zainteresują media. Czemu jej siostra jest jak pieprzona tykająca bomba? Jedynie co ją teraz pocieszało to brak posiadania Eve. Jeszcze tylko rozdartego towarzysza jej brakuje, który by u umarł po dwudziestu czterech godzinach. To że Servampy ich nie znają wcale nie znaczy, że one nie znają panujących zasad. Ich przyjaciółka doskonale im wszystko wytłumaczyła i tak omijali podpisywania paktu z kimkolwiek. Usłyszała ciche otwieranie drzwi i niezadowolona spojrzała w tamtą stronę. Czy chociaż dadzą jej pół godziny w samotności!? Jest głodna, znudzona i do tego ręce ją bolą.
— Ale numer! Ty naprawdę wyglądasz jak on! — Otworzyła szerzej zdziwiona oczy, kiedy w drzwiach pojawiła się całkiem nowa twarz nastolatka. Pierwszy raz odkąd tutaj jest zobaczyła no jakby to nie powiedzieć dziecko. Jako jedyny z nich wszystkich od samego wejścia uśmiechał się bardziej przyjaźnie.
— Przyszedłeś się zachwycać widokiem? — Miała już szczerze dosyć tych zachwytów nad jej wyglądem. Wygląda jak tamten przystojny blondyn i co z tego?!



niedziela, 11 września 2016

Rozdział 2 Jak wygląda stowarzyszenie !



Inaba obudziła się w ciemnym pomieszczeniu. Nie wiedziała gdzie się znajduje i co tu robi. Tym bardziej, kto ją tutaj sprowadził. Pamiętała tylko, że szła obok siostry, która obiecała jej kupić smakołyk. Próbowała wstać, ale coś ją zatrzymywało i nie była tu mowa tylko o bólu czaszki. Spojrzała w dół zdając sobie sprawę, że została związana jakimiś dziwnymi nićmi. Co tu się w ogóle wyprawia do cholery? Czyżby C3 ich dorwało? W takim razie, gdzie jest Osaka?
— Co jest do cholery?
Jej rozmyślania przerwał dźwięk otwieranych drzwi, więc niechętnie zwróciła swój wzrok w tamtą stronę. W progu stał mężczyzna, który mógł mieć koło dwudziestu coś lat. Krótkie czarne włosy odrobinę zjeżdżały na ciemne okulary przeciwsłoneczne. Dość śmiesznie zważyszy, że są w budynku. Jego czarne kimono zlewało się z jego jasną skórą dając efekt chodzącego trupa.
— Mogę wiedzieć, co tu się kurwa dzieje?! — Chyba pierwszy raz w swoim wampirzym życiu miała ochotę stać się Servampem wkurwu i biadolenia. Chociaż patrząc na jej aktualne położenie raczej nikt by się jej nie dziwił. Miała marzenia.. Chciała zostać w Japonii na stałe, a teraz? Po tym jak ją porwała jakaś grupka psycholi Raimei na pewno się na to nie zgodzi.. Po drugie potrzebuje kasy by się utrzymać, więc przydałaby się jakaś robota. Zresztą.. czemu ona myśli o tym w momencie, gdy została porwana?!
                — Zaraz.. — Mężczyzna nachylił się nad wampirzycą lustrując ją od stóp do głów — nie wyglądasz jak mój piąty brat. O co tu chodzi?
Po czym wybuchł desperackim śmiechem za chwilę uważając, że to nudne.
— Piąty brat? Człowieku widzisz tutaj gdzieś faceta? Jestem kobietą. K-O-B-I-E-T-Ą! — Była już tak wściekła, że najchętniej wysadziłaby to całe miejsce i jeszcze posłała chłopaka do piachu — jestem w Japonii od paru godzin, a już porywa mnie jakiś dziwak z desperackim śmiechem.
— Nie będę ci tego tłumaczył, bo to by było nudne — Mówił bardziej do siebie niż do niej przez co Chciwość poczuła się jak ściana.
— Kim ty jesteś w ogóle?! Gdzie moja siostra?!
— Jestem Ósmym Servampem. Melancholia, a na imię mi Tsubaki. Inaczej mówiąc „ ten który nadchodzi” — Odpowiedział z cynicznym uśmieszkiem przysuwając bliżej wampirzycy — sprawy przebierają dość ciekawy obrót. Nie jesteś piątym, a wyglądasz jak on. Zaintrygowałaś mnie.
— Dalej nie rozumiem co ty do mnie chrzanisz — Ton Inaby był coraz bardziej zrozpaczony. Czyżby wylądowała w ukrytej kamerze? — ale coś czuje, że wesoło nie będzie.
Dwójka postaci usłyszała kroki i spojrzeli w stronę drzwi. Do pomieszczenia wszedł kolejny mężczyzna, który wyglądał na rok starszego od wcześniejszego. Jego wyjściowe ubranie gryzło się z opaską naciągniętą na oko.

— Tu się Panicz podziewa — Panicz? To może została porwana przez jakiegoś Yakuzę? — wszędzie panicza szukałem.
— Ooo tu jesteś Shamrock — Tsubaki uśmiechnął się przymilnie do mężczyzny — chodź tutaj i spójrz.
Mężczyzna posłusznie wykonał rozkaz chłopaka i zaczął przyglądać się Yuki. Na jego twarzy wystąpiło zaskoczenie, które nawet z pięciu metrów można było ujrzeć.
— To… kobieta!? — Dotąd nie mogło do niego dotrzeć co tu się dzieje. Wyglądała jak piąty jednak płeć mówiła co innego.
— Te Jack Sparrow sama bym chciała wiedzieć co ja tutaj robię… lub kim jest ten cały piąty..
— KOGO NAZYWASZ JACKIEM SPARROWEM!? — Wampir uniósł się wściekły mrużąc oczy w stronę dzierlatki — jestem najlepszym z podklas pana Tsubakiego.
Nadął się przy tym niczym paw i z ust Inaby padło ciche „lizus”. Pierwszy raz spotkała się z tak gadatliwym wampirem i była pewna, że niedługo nabawi się migreny. Co gorsza nie poznała nawet całej podklasy Tsubakiego co dla jej rozpaczy mogło dużo znaczyć. Wiedziała o czym oni mogą rozprawiać i na pewno, gdyby mogła podzieliła się by z faktem skąd ona się wzięła. Ale jeśli Raimei zabroniła jej mówić cokolwiek na ten temat będzie milczeć jak grób!

~~*~~

W międzyczasie w Teatrze Tokijskim.

— Nie rozmawiajmy o tym tutaj — Mahiru spoważniał patrząc na niebieskowłosą, która obserwowała wszystkie postacie z pod byka — mieszkam niedaleko, więc chodźmy do mnie.
— Ktoś tu spoważniał — Raimei uśmiechnęła się pokazując rząd białych równych zębów — mów dalej.
— Ja nigdzie się nie ruszam! Nie zmusicie mnie — Lawless skrzyżował obrażony dłonie siadając na końcu sceny.
— A właśnie, że pójdziesz — Zimny ton Osaki spowodował, że wampira plecy wypełniły się dreszczami — inaczej moja pięść pokaże ci konstelację gwiazd. Obiecuje, że spotkasz wszystkie.
Blondyn odskoczył jak najdalej od kobiety, która może i wyglądem przypominała jego brata. Ale co by nie powiedzieć jej dyplomacja była na poziomie kamienia łupanego. Nigdy nie widział tak wściekłego wampira w skórze kobiety. Nawet TheMother przy niej wyglądała na potulne zwierzątko.
— Ja się zgadzam. Ale nie cieszy mnie ratowanie demona — Licht obserwował jak jego Chciwość obserwuje dziewczynę z daleka. Może powinien pobrać od niej lekcje?
— Jakiego demona? — Brew dziewczyny podniosła się wyżej — przecież Inaba jest wampirem.
— Jest demonem jak wy wszyscy! — Pokazywał palcami na każdego z Servampów — nienawidzę was, bo jestem…aniołem!
— Przydałby się mu specjalista. Ale chyba potrzebna by tu była cała gwardia — Pokręciła zniechęcona głową — ekhem.. a więc mogę liczyć na waszą pomoc? I przytulny pokoik w tym wariatkowie też nie zaszkodzi — dodała sobie w myślach patrząc jak blondyn kolejny raz został znokautowany przez nogę anielskiego chłopca.
Nastolatkowie i ich wampiry obserwowali wampirzycę, która dalej nie mogła wyjść z podziwu jak dwójka osób się leje jakby nigdy nic.
— Jak się uda powiem wam osobiście skąd jesteśmy — Wszystkie środki wymagają poświęceń i Osaka zrobi wszystko by uratować Inabę. Nie po to przez tyle czasu uciekają przed C3 by teraz porwał ją jakiś świr. Kto wie kto to. Jak pomylił kobietę z facetem…
— Ale te baby są upierdliwe.. Mahiru zostańmy w domu — Kuro odłożył swoją konsolę lamentując.
— Nie narzekaj Kuro.. Raimei wygląda jak ty. Za to jej siostra jak twój brat. Nie jesteś ciekaw czemu?
— Nie specjalnie…
— Co za leniwy kocur…
Niebieskowłosa podeszła do wampira lenistwa przyglądając mu się usilnie przez co chłopak poczuł się trochę zakłopotany. Nie był przyzwyczajony by jakaś dziewczyna tak mu się przyglądała.
— A ty co byś zrobił jakby twoje rodzeństwo wpadło w tarapaty co?
— Zostałbym w domu.
— Szczere.. — Raimei przeszedł dreszcz po plecach. Koleś jest tak leniwy, że aż strach.
— Widzisz? Nasz brat nie liczy się z rodziną! — Lawless teatralnie złapał się za serce.
— Zamknij się szczurze! Giń! — Todoroki rzucił się na swojego Servampa, który kopnął go w brzuch i tak o to wrócili do walki, która i tak nie miała żadnego sensu. Osaka obserwowała jak dwójka się bije modląc się w duchu by ta dwójka z tyłu chociaż była normalniejsza. Może i chłopak jest leniwy, ale jego Pan wygląda na całkiem rozgarniętego osobnika.
— Przestańcie! — Mahiru stanął pomiędzy dwójką bijących się osób cudem nie zostając trafionym — zamiast marnować czas powinniśmy iść zaplanować jakąś strategie!
— A kto powiedział, że ja gdzieś idę? — Blondyn obrażony odwrócił się tyłem po czym koło niego trzasnęła błyskawica i reszta odwróciła głowę w stronę dziewczyny, która nawet nie zmieniła swojego położenia.
— Ja mówię, że idziesz gnojku… — Jej brew niebezpiecznie drgała i mógłby przysiąc, że nawet stu Lichtów nie przeraziłoby go tak jak ona jedna — przez ciebie świsnęli mi siostrę z przed nosa.
Shirota zaczął szybko wystukiwać numer do reszty chłopców by przyjechali do jego mieszkania za to Kuro westchnął mrucząc pod nosem „ będzie niezła udręka” Pierwszy na liście był Misono Alicein, który jak Mahiru miał piętnaście lat i uczęszcza do liceum prywatnego, gdyż pochodził z bogatej rodziny. Chłopak był niskim fioletowowłosym nastolatkiem i dość specyficznym charakterze, a zarazem był Panem Nieczystości. Dzięki Bogu była wczesna godzina, więc chłopak bez mniejszych problemów podjedzie do niego limuzyną.
Po około trzydziestu minutach grupa postawiła swoje pierwsze kroki w mieszkaniu brązowowłosego i Raimei zagwizdała wesoło widząc pomieszczenie. Widać dzieciak kochał porządek aż do przesady. Mogła przysiąc, że nawet klamki świeciły i w powietrzu unosił się zapach domestosu. Trochę szkoda brudzić taką posadzkę.
— Ciekawe lokum Mahriu — Uśmiechnęła się do siebie pod nosem — Yuki by była zafascynowana tym miejscem.
— Poważnie? Czemu?
— Dziewczyna ma bzika na punkcie japońskich domów — Dotknęła z ciekawości jednej z figurek — chciała byśmy tutaj zamieszkały. Jednak nie możemy.
— Dlaczego? — Kuro słysząc wymianę zdań między swoim Panem, a żeńskim Lenistwem zatrzymał się także zasłuchując rozmowie. Co ciekawsze Lawless zrobił to samo.
— Em.. przyjechaliśmy tutaj tylko na koncert Lichta. Mówiłam wam.
Walnęły drzwi i pojawiła się brakująca grupa osób przy czym fioletowowłosy spojrzał na wampirzycę z wymalowanym zdziwieniem na twarzy. Jednak zaraz na jego twarzy pojawiły się neutralny wyraz i z wyższością jak na jego wzrost rozejrzał się po reszcie. Wampirzyca z trudem powstrzymywała śmiech. To ma być ten Alicein? Obok niego stał wysoki blondwłosy wampir, którego już prędzej nazwałaby właśnie tym spadkobiercą.
— Kobieta? — Lily prawie zapiszczał z ekscytacji brzmiąc jak rozemocjonowana dziewczynka. Co ją jeszcze zaskoczy w tym miejscu? — jestem Lily! Może się rozbiore?!
— NIE TUTAJ! — Całe pomieszczenie wypełnił wrzask chłopców przy czym wampir oberwał po głowie od swojego Pana. Myliła się… Japonia to nie kraj.. Japonia to stan umysłu.
Misono ze swojego Servampa spojrzał z powrotem na Osakę, która teraz zrozumiała, że to nie jest ten którego można oszukać na promocji w hipermarkecie.
— Więc ty jesteś tym drugim Lenistwem.. ciekawe — Niebieskowłosej nie podobał się ten wzrok. Nigdy nie lubiła jak ktoś się na nią tak usilnie gapił, a teraz patrzyło na nią bardzo dużo par ślepi jakby była jakimś okazem z zoo — może nam wytłumaczysz czemu wyglądasz jak ten wampirzy leń?
Niby to była prośba, a brzmiała raczej jak rozkaz i Raimei miała ochotę wsadzić mu w dupę miotłę niż powiedzieć  kim są.
— Właśnie obiecałaś, że powiesz! — Brązowowłosy uderzył się szmatką w głowę jakby całkiem zapomniał o obietnicy. Co oni myślą? Że ona im opowie wszystko z miejsca?! Ludzie to strasznie ciekawskie stworzenia. Powie im to co powinni wiedzieć.
— Tak, więc.. — Przycięła się na chwilę jakby szukała dobrych słów — jak widzicie jestem Servampem Lenistwa, a Yuki Chciwości. Jak każdy z Servampów przed śmiercią prowadziłyśmy wcześniej normalne ludzkie życie. Stworzyła nas.. em.. Elizabeth Foster profesor, która specjalizowała się w wampirach. Bardzo temperamentna kobieta nie powiem. — Wzrok chłopców śledził każdy ruch dziewczyny, która wydawała się spięta. Od razu było wiadomo, że niezbyt miała ochotę dzielić się swoją przeszłością — Pewnego dnia spotkała człowieka, który stworzył was i postanowiła sama spróbować swoich sił.
— Nie mów, że spotkała tego potwora — Znudzona twarz Kuro na chwilę się spięła. Zabił tego człowieka tylko po to by nie stworzył innych wampirów, a tu się okazuje, że kolejna paraduje robiąc kompletnie to samo. Jego poświęcenie poszło na nic?
— Gdyby nie ona gryzłybyśmy ziemię — Wzruszyła ramionami jakby wzmianka Sleepy Asha nie zrobiła na niej wrażenia. Ot tak zwykła rozmowa przy herbatce.
— A czy podobieństwo miało coś wspólnego z waszą przemianą? — Shirota postanowił pociągnąć wątek wyraźnie tym zainteresowany w przeciwieństwie do swojego Servampa — czy przed śmiercią też tak wyglądałyście?
— Znaczy są różnice jak kolor włosów czy oczu. No i Inaba nie nosi takich idiotycznych gogli.
— Idiotyczne gogle?!
— Dokładnie tak wampirzy masochisto.
— JA MASOCHISTĄ!? — Lawless przygotował się już do ataku, ale zatrzymał go Todoroki, który kopnął go w twarz i przygniótł do ziemi.
— No cóż miło nam poznać — Wysoki blondyn uśmiechnął się szerzej. Zdecydowanie oprócz swojego zboczonego charakteru jest całkiem miły. Dwójka bijąca się dalej całkiem ignorowała resztę.
— Musimy wymyśleć plan — Raimei drapała się pod brodą.
— Jakie to wszystko upierdliwe..
— Dla ciebie wszystko jest upierdliwe — Misono spojrzał z pogardą na wampira Lenistwa.
— Mówiłeś coś krasnalu?
— Zatłukę cię!
— Spokój! — Żeńskie Lenistwo tupnęło nogą przez co cała grupa chłopców grzecznie usiadła na tyłkach. Cóż widać musi sobie ich wychować. Kiedyś miała pieska. Może to też tak działa? — musimy ustalić strategię. Jaką i ile ma podklas ten wasz braciszek?
— Higan jest jednym z najlepszych — Dopiero teraz dziewczyna zobaczyła najmniejszego z wampirów siedzącego sobie na kanapie z filiżanką herbaty — jest także Berukia świrnięty Magik, który rzuca we wszystko mieczami. Otogiri kobieta nić, Sakuya używający noży oraz Shamrock.
— Zaraz myślicie, że Sakuya…?
— Oczywiście, że tak Shirota — Fioletowowłosy pokręcił głową — sam mówił, że jak będą kazać mu zabijać to on to zrobi, tak?
— Potem pokłócicie się o swojego kochanka — Raimei pokręciła głową wiedząc, że jak im pozwoli na dalszy rozwój rozmowy to w życiu stąd nie wyjdą. — nie jest tak źle. Myślałam, że ma ich więcej. Trzeba znaleźć miejsce gdzie przesiadują.
— To zostaw mi moja droga — Hugh z uśmiechem potarł dłonie.





Ciaosu z tej strony Inaba a to 2 rozdział Servampa To be Or Not To Be mam nadzieje że przypadnie wam do gustu pierwsze rozdziały przypominają trochę sceny z mangi przy akcji porwania Lawlessa ale to jest taki mój punkt widzenia i jak ja widzę te sceny później będzie już wymyślone miejsca i sceny nie pokrywające się z mangą (Info dla czytających mangę) Jak widać robi się coraz ciekawiej Inaba jest przetrzymywana a grupka adoracji planuje jak ją odbić Tsubaki nie pozostanie dłużny ale zobaczycie który plan bardziej wypali w nast. Rozdzialiku życzę miłej lekturki


wtorek, 6 września 2016

Rozdział 1 Jak wygląda porwanie?





Był deszczowy sobotni wieczór, a przez ulice powolnym krokiem szły dwie postacie. Raimei Osaka z wyglądu osiemnastoletnia dziewczyna o niebieskich włosach, czarnej bluzce i niebieskiej kurtce z kapturem, spodniach i długich butach szła podgryzając suwak od kurtki wyraźnie zamyślona. Obok niej szła niska blondynka z czarnym końcówkami przy czym z jedną dużą na grzywce ubrana w bluzę koloru pomarańczowego, czarny szalik, rurki i długie glany koloru czarnego... W Japonii pojawiły się zaledwie kilka godzin wcześniej, bo były ciekawe tego kraju jak i Tokio, więc postanowiły pozwiedzać i tutaj nikt nie będzie ich ganiał. Bo co by robiło C3 w tym miejscu. Przyjechały tu także na koncert wybitnego pianisty Lichta Jekylland Todoroki, gdyż Yuki Inaba, bo tak miała na imię blondynka lubiła grę na pianinie choć bardziej preferowała skrzypce. Osaka nie była zbytnio tym zainteresowana, ale postanowiła pójść z siostrą na ten koncert, bo różni ludzie się kręcą. Wychodziły wieczorami ponieważ podczas dnia miały „ futerkowy problem” — zamieniały się w zwierzęta. Ot tak smutne życie Servampa. Młodsza z sióstr nie mogła się tak doczekać koncertu ze szybkim krokiem szła w kierunku Opery Tokijskiej …
— Czy ty musisz tak pędzić? — Starsza z dziewcząt mruczała podirytowana.
— Jak się nie pośpieszymy to nie zdążymy! — Blondynka nic nie robiła sobie z jęków drugiej dziewczyny i patrzyła co jakiś czas na zegarek — zobacz, która godzina!
— Zostało pięć minut?! Jakim cudem?!
                — Zastanówmy się.. czyja to wina?
                — Dobra… już, już — Raimei zakłopotana podrapała się po głowie — jak pobiegniemy to może zdążymy!
                — Lepiej by tak było… dla twojego życia…
~~*~~
W miedzy czasie w Operze Tokijskiej 
Cała widownia  była wypełniona podklasa ósmego z Servampów o czym Lawless się domyślił zaś jego Pan nie był świadomy tego co się dzieje wokół niego, bo był zbyt skupiony na grze. Za nim się obejrzał było już po wszystkim. A zadowolony wampir zasiadł na scenie i rozmawiał z dwójką przybyłych w ostatniej chwili osób. Byli to Shirota Mahiru  i jego wampir — Servamp Lenistwa Kuro czyli Sleepy Ash. Blondyn nie był przyjaźnie nastawiony  do braciszka tak samo jak do jego Eve który z minuty na minutę był coraz bardziej zdezorientowany zaistniała sytuacją. To było takie zabawne, gdy dzieciak gubił się coraz bardziej w jego historii, a on mógł się rozkoszować drażniąc brata dalej. Kiedy sytuacja zaczynała się wymykać spod kontroli drzwi ponownie się uchyliły i ku zdziwieniu pozostałych do hali weszły dwie dziewczyny z biletami w rękach i mapkami Tokio. Nie umknęło uwadze kobiet, że coś tu jest nie tak oraz ich zdziwione miny również dały o sobie znać. Zobaczyły martwe ciała, a  potem dosłownie wyparowały w powietrze.
— No co? Chcąc być łagodnym, okrutnym być muszę — Powiedział z uśmiechem obserwując dwie przyciemnione postacie.
— Yuki co to za pajac? — Osaka pierwsza wyszła z cienia przyglądając się wampirowi, którego mimika twarzy od razu się zmieniła.
                — Nie wiem ale jak widzę zna Williama Shakespieara! — Blondynka klasnęła zadowolona w dłonie także pojawiając się w bardziej oświetlonej części.
Po czym zapadła niezręczna cisza. Blond włosy wampir z prędkością światła pojawił się tuż przed nosem Inaby.
— Ymmmm czy mi się wydaję czy patrzę w lustro! Dlaczego widzę damską wersję siebie — Zapytał zdziwiony Lawless przyglądając się czerwonej Inabie. Chłopak zdecydowanie za szybko pojawił się przed jej twarzą. Po czym było słychać głośne bang i wszyscy ze zdziwieniem patrzyli na wbitego w ziemię wampira.
— Jeszcze raz tak zrobisz, a miotła poszczuje! — Powiedziała z przekąsem niebieskowłosa.
— Raimei nie tak ostro siostro! — Zaśmiała się Inaba .
— Na rymy ci się zebrało…
— Widzę że nie tylko ja nie lubię tego głupiego szczura — Stwierdził Licht.
—  Nienawiść od pierwszego wejrzenia, a raczej usłyszenia — Dodała Raimei.
— Wiesz Raimei nie lubi Szekspira — Powiedziała Yuki do czarnowłosego.
Mahiru przyglądał się dziewczynom po czym jego wzrok wrócił na Servampa. Kuro jakby nigdy nic olał całe przedstawienie grając na konsoli. Ten leniwy dupek..
— To….  To sporo wyjaśnia, ale kim jesteście? I czemu ty wyglądasz jak Kuro, a ty jak Lawless!? — Zapytał zszokowany brązowowłosy. Czyżby tej rodziny było więcej? Co gorsza może oni mają jeszcze kuzynów!?
— Jestem Raimei Osaka, miło mi — Powiedziała kładąc rękę na biodrze i patrząc na wbitego w ziemię blondyna z furia w oczach — Servamp Lenistwa.
— A ja Yuki Inaba! Servamp Chciwości! Przyszłam na koncert wybitnego pianisty, a wy kurwa co? Otwieracie  sklep mięsny?! — Warknęła wkurzona Inaba.
— To co? Skoro nie ma koncertu to idziemy do domu? — Klasnęła w dłonie z nadzieją na odpowiedź twierdzącą.
— A czy ktoś ci kazał ze mną iść?
— Sumienie Yuki, sumienie — Powiedziała spuszczając głowę w dół.
Po chwili Lawless zaczął podnosić się z ziemi.
— Ty nie masz sumienia kobieto! — Krzyknął zirytowany.
Po czym kolejny huk rozniósł się echem po Sali koncertowej.
— Yuki…. Słyszałaś coś? — Zapytała zirytowana Raimei trzymając jedną nogę na blondynie zupełnie jak by zgniotła robaka.
— Ymmm Rai mogła byś już go puścić, a co zwłaszcza nie bić? — Zapytała próbując uspokoić siostrę.
Po jakiś dwudziestu minutach sprzeczania się między siostrami żeńskiej chciwości udało się uspokoić swoją nieokiełznaną starszą siostrę.
— Dobra, więc o co chodzi z tymi Servampami? Przecież  Lawless jest chciwością, a Kuro Lenistwem — Powiedział coraz bardziej zdezorientowany Shirota.
— Dokładnie, ale mnie w sumie nie przeszkadza fakt ze ten  szczur dostał od ciebie wciry — Powiedział Licht do Osaki. Chyba polubi te niebieskowłosą wampirzycę.
— Oi, oi aniołeczku ty bez serca! A więc słuchamy — Powiedział zirytowany blondyn dalej próbując doprowadzić się do ładu po leżeniu na ziemi.
 — No więc …. — Yuki już chciała zacząć opowieść, ale Raimei szturchnęła ją w ramie z niemym ostrzeżeniem by nic nie mówiła. Ona czasami jest jak wampirze ZOMO..
— Jak  Yuki mówiła przedtem przyszłyśmy na koncert, ale skoro się skończył otwarciem sklepu mięsnego z wampirów  to nic nas tu nie trzyma — Powiedziała Osaka jednym tchem biorąc swoją siostrę za kołnierz i ciągnąc w stronę wyjścia z hali. Inaba machając im na pożegnanie krzyknęła tylko „do zobaczenia!”  przy czym Raimei odwróciła się i spojrzała na Kuro, który grał dalej na konsoli. Czując na sobie kogoś wampirzycy chłopak odpowiedział jej spojrzeniem i miną mówiąca „co?” po czym niebieskowłosa zrobiła się czerwona jak piwonia i tyle je było widać.
— A co to kurwa było? — Zapytał reszty jeszcze obecnych. Jednak nie dane mu było dostać odpowiedź, bo jego Pan postanowił zrobić mu tatuaż na twarzy w kształcie swojego buta.
~~*~~
W między czasie dziewczyny zaczęły błąkać się po operze nie wiedząc w którą stronę iść.
— Czemu nie pozwoliłaś mi im powiedzieć? — Zapytała oburzona Yuki zachowaniem starszej siostry.
— Bo to nie ich sprawa kim jesteśmy! Jak byś zapomniała uciekamy, a oni mogą dla nich pracować albo co gorsza… Coś wiedzieć, więc lepiej się nie wychylać — odpowiedziała jej Raimei chłodnym tonem.
— W ogóle dlaczego przed nimi uciekamy? Czy coś nam to da? Nic kompletnie! — Powiedziała zrozpaczona Inaba.
— Da i to dużo! Jak znajdziemy miejsce, gdzie będziemy mieć pewność że ich nie ma to zostaniemy na dłużej i może się z kimś zaprzyjaźnimy, ale tutaj to nie możliwe. Tokio to za duże miasto na pewno ktoś z nich się tu kreci — Powiedziała Osaka starając się pocieszyć młodszą siostrę, ale mało co to dało.
—  Nie chce już uciekać! Mam już tego dość! Ciągle tylko z miejsca na miejsce! Ja bym chciała zostać tu na stałe! — Powiedziała Yuki prawie płacząc. Po chwili poczuła jakiś worek na głowie i nawet nie zdążyła się odezwać.
— Błagam nie płacz pójdę kupić ci kakigori — Powiedziała zdesperowana Raimei, która szykowała się do oddalenia, gdy zdała sobie sprawę ze zapadła jakaś dziwna cisza. Zazwyczaj Inaba nie jest tak cicha, odwróciła się i zobaczyła że jej młodsza siostra zniknęła.
— YUUUUUUKIIIIIII WRACAJ KURWA! — Krzyknęła wkurzona na całą ludzkość. Pewnie poszła w stronę tamtej dzikiej zgrai. Gdziekolwiek ona była.
Ruszyła biegiem w poszukiwaniu młodszego  Servampa Chciwości. Po dziesięciu minutach, które Osace wydawały się wiecznością. Udało się jej wrócić tam skąd wyszła czyli Hali koncertowej Opery Tokijskiej. Nie za bardzo miała orientacje w terenie tak samo jak blondynka. Zauważyła, że tamta grupa znów się biła.
— PRZESTAĆ, ALE JUŻ — Krzyknęła głosem pełnym furii szukając spojrzeniem po ziemi siostry. Zabije ją, jak ją znajdzie to po prostu powiesi.
Lawless i Licht zatrzymali się w powietrzu, spojrzeli na nią, potem na siebie nie wiedząc co się znów dzieje. Obok Osaki w kącie schował się Lilac, czyli jedna z podklasy Tsubakiego, który przeżył masakrę.
— GDZIE DO CHOLERY JEST MOJA SIOSTRA?! — Wrzasnęła.
— Siostra? Aaaa ta blondynka obok? — Zapytał Lawless
— Tak dokładnie ta — Odpowiedziała zdesperowana, więc jednak jej nie widzieli.
— O nie… Musieli się pomylić — Powiedział pod nosem wampir z kąta.
— Kto się pomylił? I o co tu kurwa chodzi!? — Zapytała Osaka łapiąc zdezorientowanego wampira za koszulkę.
— Ej, ej zostaw go! No co on ci zrobił?! — Wrzasnął Mahiru. No pięknie. Pierw pan i jego Servamp bijący się na scenie, a teraz wampirzyca choleryk. Cudownie!
— Ktoś z jego świty porwał mi  siostrę… A ty się mnie pytasz co on mi zrobił?! A teraz młody mów co wiesz — Zacisnęła mocniej rękę na jego koszuli.
— Dobra laska na spokojnie co się stało — Blondyn zachichotał w powietrzu uważając, że to całkiem zabawna sytuacja.
— Jeszcze raz wyskoczysz z tym tekstem, a utłukę jak psa! — Krzyknęła już totalnie wyprowadzona z równowagi po czym się odwróciła do przestraszonego chłopca — GDZIE JEST KURWA MOJA SIOSTRA ?
— Mówię że mogli się pomylić mieli porwać jego! — Powiedział płacząc i pokazując palcem na Servampa Chciwości.
— Ha mnie? A niby za co? — Zapytał zdezorientowany Blondyn.
                — Za tą masakrę która tu spowodowałeś…. — Wychlipał.
Wszyscy spojrzeli się na Lawlessa z miną niczym ława oskarżycieli.
— Możecie się tak na mnie nie gapić?
— Będziemy i ty pomożesz mi odbić  siostrę — powiedziała Osaka wymierzając oskarżycielsko palec w blondyna — a ty powiesz mi gdzie to ten porywacz się znajduje.
— Czy ty jesteś normalna? Chcesz sama na Tsubakiego iść? — Warknął Mahiru.
— Nie sama, a z nimi. Miło, że się martwisz. A właściwie kto to ten Tsubaki? — Zapytała zaciekawiona niebiesko włosa puszczając chłopaka na ziemię.
— Tsubaki też jest Servampem! Ósmym i najmłodszym z rodzeństwa.
— Aha to rozumiem jest was więcej dobra. Ale to nie tłumaczy tego że porwali nie tego Servampa! Jak można pomylić faceta z kobietą na litość boską!
— My.. my z Kuro też pomożemy!

— Ale ty jesteś upierdliwy Mahiru…